Nadopiekuńczość – gdy troska zaczyna ograniczać.

Cezary Sękalski
Nadopiekuńczość bywa jedną z najbardziej niejednoznacznych postaw wychowawczych. Z zewnątrz wygląda jak miłość, odpowiedzialność i zaangażowanie. W istocie często rodzi się z autentycznej troski o dobro dziecka. A jednak w gabinecie psychoterapeutycznym regularnie spotykam dorosłych pacjentów, których trudności emocjonalne, relacyjne i zawodowe mają swoje źródło właśnie w nadopiekuńczym stylu wychowania.
Znajoma nauczycielka liceum opowiadała mi, jak chciała zorganizować z młodzieżą kilkudniową wycieczkę w góry. Zaproponowała przy tym regulamin, według którego uczestnicy na cały dzień mieli zdawać nauczycielce smatfony. Młodzi ludzie na to się godzili, ale nagle rozdzwoniły się telefony od rodziców. Część z nich uznała bowiem, że taka zasada stanowi zamach na prawo rodzica do kontaktu z nastolatkiem. – Wieczorem będę państwo mogli zadzwonić do syna – tłumaczyła nauczycielka i zapytała – Ale co takiego mogą państwo potrzebować wiedzieć od syna w ciągu dnia? – No… np. co jest na obiad… – odpowiedziała jedna z mam.
Inny przykład: znajoma rekruterka opowiadała, jak była zaskoczona, kiedy na rozmowę o pracę trzydziestolatek przyszedł… z mamą.
To tylko dwa przykłady nadopiekuńczości, która dzisiaj jest prawdziwą plagą w wychowaniu. A jej produktem stają się młodzi ludzie, którym brak wiary w siebie i swoje możliwości oraz brak samodzielności. I w ten sposób rodzi się pokolenie płatków śniegu.


(fot. cs)


Cezary Sękalski

Cezary Sękalski
Style przywiązania – czym są? Jak je rozpoznać? Jak pracować nad sobą, aby zmierzać do bezpiecznego stylu przywiązania?






Warsztaty z 

