
Rodzicielstwo to nie tylko troska o bezpieczeństwo, zdrowie i edukację dziecka, ale również długofalowe przygotowywanie go do samodzielnego, dojrzałego życia. Dziecko nie rodzi się z gotowym „pakietem kompetencji” – one rozwijają się stopniowo, w relacji z dorosłymi i w odpowiedzi na wyzwania, które stawia codzienność. Kluczowe pytanie brzmi: jakie umiejętności warto wspierać na poszczególnych etapach rozwoju, aby dziecko mogło wzrastać w poczuciu sprawczości, bezpieczeństwa i odpowiedzialności?
Poniższy poradnik prowadzi rodziców przez kolejne etapy życia dziecka, pokazując, jakie kompetencje są szczególnie ważne na danym etapie i jak można je rozwijać w codziennych sytuacjach.
Pierwsze lata życia to czas intensywnego rozwoju mózgu i układu nerwowego. Najważniejszą „umiejętnością”, jaką zdobywa dziecko, jest poczucie bezpieczeństwa w relacji z opiekunem.

Cezary Sękalski
Nadopiekuńczość bywa jedną z najbardziej niejednoznacznych postaw wychowawczych. Z zewnątrz wygląda jak miłość, odpowiedzialność i zaangażowanie. W istocie często rodzi się z autentycznej troski o dobro dziecka. A jednak w gabinecie psychoterapeutycznym regularnie spotykam dorosłych pacjentów, których trudności emocjonalne, relacyjne i zawodowe mają swoje źródło właśnie w nadopiekuńczym stylu wychowania.
Znajoma nauczycielka liceum opowiadała mi, jak chciała zorganizować z młodzieżą kilkudniową wycieczkę w góry. Zaproponowała przy tym regulamin, według którego uczestnicy na cały dzień mieli zdawać nauczycielce smatfony. Młodzi ludzie na to się godzili, ale nagle rozdzwoniły się telefony od rodziców. Część z nich uznała bowiem, że taka zasada stanowi zamach na prawo rodzica do kontaktu z nastolatkiem. – Wieczorem będę państwo mogli zadzwonić do syna – tłumaczyła nauczycielka i zapytała – Ale co takiego mogą państwo potrzebować wiedzieć od syna w ciągu dnia? – No… np. co jest na obiad… – odpowiedziała jedna z mam.
Inny przykład: znajoma rekruterka opowiadała, jak była zaskoczona, kiedy na rozmowę o pracę trzydziestolatek przyszedł… z mamą.
To tylko dwa przykłady nadopiekuńczości, która dzisiaj jest prawdziwą plagą w wychowaniu. A jej produktem stają się młodzi ludzie, którym brak wiary w siebie i swoje możliwości oraz brak samodzielności. I w ten sposób rodzi się pokolenie płatków śniegu.
Gaslighting, czym jest? Jak go rozpoznać? Jak się przed nim bronić?
Pacjent opowiadał mi kiedyś, że na terapii pary wspomniał o bolesnej dla niego sytuacji w związku. Jego partnerka po sesji zarzucała mu, że taki temat w ogóle podjął. W dodatku jej zdaniem w sposób niepełny i wybiórczy. Nie zrobiła jednak tego w gabinecie w obecności terapeuty, tylko po wyjściu. Zarzut ten sprawił, że mężczyzna poczuł się zagubiony, przestawał być pewien, czy odczucia, którymi się dzielił podczas sesji, były prawdziwe. I czy sposób, w jaki to robił, nie obnaża jakiejś jego fundamentalnej dysfunkcji lub niegodziwości. Jego niepewność wynikała dodatkowo stąd, że nie pierwszy raz spotykał się z podobnymi zarzutami partnerki. A przecież podczas terapii pary wypowiadał się szczerze, w dobrej wierze i tak, jak potrafił. Godził się przy tym na uzupełnienie prezentowanego przez siebie stanowiska przez perspektywę kobiety. Ona jednak wtedy milczała, a dopiero potem wylała na niego całą swoją frustrację.
To, co się zadziało w relacji wspomnianych partnerów można porównać do tzw. gaslightingu. Formy manipulacji psychologicznej, która polega na podważaniu przez sprawcę zaufania ofiary do własnych wspomnień, percepcji, a czasem nawet zdrowia psychicznego. Celem jest sprawienie, by ofiara zaczęła wątpić w siebie, swoje emocje i zdolność prawidłowej oceny rzeczywistości.
W rozumieniu psychodynamicznym moglibyśmy mówić o naruszeniu przez takie działanie mechanizmów obronnych, które pozwalają danemu człowiekowi funkcjonować w poczuciu stabilnego obrazu samego siebie i przewidywalności skutków własnej percepcji i reakcji.

Co to jest prawdziwe „ja”? Czym różni się od fałszywego? Jak rozwijać się w kierunku życia w prawdzie własnego „ja”? Co wiąże się z osiągnięciem dojrzałości osobowej.
Prawdziwe „ja” to pojęcie, które może być rozumiane na wiele sposobów, w zależności od kontekstu filozoficznego, psychologicznego czy duchowego. W kontekście duchowym prawdziwe „ja” często jest postrzegane jako nasza najgłębsza, niezmieniona esencja, która pozostaje stała pomimo zewnętrznych zmian i doświadczeń życiowych.
W psychologii może być związane z naszym wewnętrznym dzieckiem, naszą unikatową indywidualnością, wartościami, które odróżniają nas od innych, świadomością własnej tożsamości, naszymi zainteresowaniami, duchowością i rozumieniem świata.
Odkrywanie prawdziwego „ja” to proces, który może obejmować introspekcję, samopoznanie i rozwój osobisty. To podróż wgłąb siebie, aby odkryć i zaakceptować swoje prawdziwe uczucia, pragnienia i wartości. Jest to również droga do zrozumienia, jakie role w naszym życiu są narzucone przez innych, a jakie są wyrazem naszej autentycznej natury.

o. Andrzej Madej OMI (fot. cs)
Z O. Andrzejem Madejem OMI, poetą rozmawia Cezary Sękalski
A czy jest jakieś powołanie, którego nie trzeba by łączyć z poezją? W każdym powołaniu trzeba być twórczym, aby je wypełnić. Staje się to jasne dla tych, którzy choć trochę myśleli o istocie poezji…
Cezary Sękalski
Uzależnienie – ciągłe zaglądanie do smartfona, sprawdzanie co chwilę, co się dzieje w mediach społecznościowych, czy też bolesne przeżywanie braku zasięgu. „Uzależnieni od ekranu” – pod takim tytułem powstał film dokumentalny, który niedawno obejrzałem. Traktuje on o chorej zależności od smartfonów i ich zawartości.
Reżyser, Jon Hyatt pokazywał gołębia, który uzależniał się… od uderzania dziobem w przycisk. Działo się to wtedy, kiedy nie za każdym razem po uderzeniu z otworu wypadało ziarenko.
Cezary Sękalski
Style przywiązania – czym są? Jak je rozpoznać? Jak pracować nad sobą, aby zmierzać do bezpiecznego stylu przywiązania?
Miłości uczymy się w domu rodzinnym. W języku greckim ten rodzaj miłości jest określany słowem: storge.
W połowie XX wieku psycholog, John Bolwby opisał różne style przywiązania. Kształtują się w nas na skutek kontaktów z matką we wczesnym dzieciństwie. Są to wzorce interakcji i zachowań w relacjach, które potem powielamy w innych dorosłych odniesieniach.
(fot. cs)
Z kolei Mary Ainsworth, współpracując z Bowlbym, rozwinęła tę teorię. Wprowadziła między innymi koncepcję „sytuacji obcej” jako metody badania przywiązania u dzieci. Te prace miały ogromny wpływ na zrozumienie, jak wczesne relacje z opiekunami wpływają na rozwój emocjonalny i interpersonalny człowieka.
Samogwałt, masturbacja, czym są? Jak pomóc sobie pokonać takie tendencje w okresie dojrzewania?
Mam na imię Karolina, skończyłam już 16 lat.
Bardzo lubię miesięcznik LIST, bo jest w nim dużo artykułów, które uczą, a nawet czasem przestrzegają mnie. Dziękuję.
(fot. cs)
Ostatnio czytając artykuł: „Kiedy po pomoc przychodzi homoseksualista” natknęłam się na pewien wyraz… Jest nim „masturbacja”.
Jest to dla mnie dość przerażające słowo, a to dlatego, że uprawiam samogwałt już od niepamiętnych czasów (tylko jego forma się zmieniała).
Nawet nie pamiętam, jak to się zaczęło. Proszę o pomoc!
Już od dawna po „czymś takim” mam wyrzuty sumienia. Wiem więc, że „to” jest złe. Wiem, że „to” grzech, ale czy ciężki?
Kocham Chrystusa i to dla Niego podjęłam walkę z tym, co robię. Nie zawsze udaje mi się powiedzieć „nie” i „uciec”. Czasem tak łatwo poddaję się pokusie.
Jak skończyć z „tym” całkowicie? Czy jest to w ogóle możliwe?! Boję się, że to jest już nałóg.
Nikomu jeszcze nigdy nie odważyłam się o tym powiedzieć. Wstyd mi.
Może moglibyście w miesięczniku LIST zamieścić w najbliższym czasie jakiś artykuł, aby podpowiedzieć osobom takim jak ja, jak można z „tym” walczyć?
Proszę, pomóżcie!
Karolina
Czym jest psychomanipulacja? Jakie są jej przejawy? Jakie osoby są na nią podatne? Czy można ją spotkać tylko w sektach, czy może zdarzyć się również w niektórych wspólnotach kościelnych?

Wpływ na to ma proces wychowania. Jeśli rodzice chcą nauczyć dziecko posłuszeństwa nie tylko przez zwykłą perswazję opartą na racjonalnych argumentach, wzbudzają w nim lęk. Nieraz odwołują się przy tym do instancji religijnej. Wykraczają wtedy poza swoje rodzicielskie kompetencje i w jakiś sposób krzywdzą swoje dziecko.
„Jeśli nie posłuchasz mamusi, Bozia cię skaże!” W ilu domach dziecko słyszało taki komunikat? Nie ma to nic wspólnego z wychowaniem religijnym. To także psychomanipulacja!
Bóg jest tu bowiem użyty instrumentalnie tylko po to, aby wzmocnić władzę rodzicielską i wywierać presję na wychowanka. W jaki sposób dziecko ma później wyzwolić się z obrazu boga karcącego? Jak pozbyć się poczucia, że on tylko patrzy, jak tu ukarać chrześcijanina za jego wykroczenia? Jak w to miejsce wprowadzić obraz miłującego Boga Ewangelii? Wszak On kocha każdego człowieka bez względu na to, jak żyje i co robi?
Wprawdzie mistrzowie życia duchowego mówią o wartości bojaźni Bożej w formacji duchowej. Nie ma to jednak nic wspólnego z wzbudzaniem psychologicznego lęku przed Bogiem. Idzie raczej tu o świadomość Boskiego majestatu oraz tego, że wszystko, co w życiu robimy, będzie miało w przyszłości swoje konsekwencje. I choć, jak stwierdza św. Ignacy Loyola w swoich Regułach o trzymaniu z Kościołem: „bojaźń służebna, jeśli człowiek nie zdobywa się na nic lepszego i pożyteczniejszego, wielce pomaga do wyrwania się z grzechu śmiertelnego” to jednak „ponad wszystko należy cenić usilną służbę Bogu, Panu naszemu, z czystej miłości” (ĆD, 370).
„W miłości nie ma lęku – pisze św. Jan, ewangelista – lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” (1 J 4, 18). Zdanie to jest doskonałym potwierdzeniem tego, że właściwie pojęta duchowość ma prowadzić do wolnego aktu miłości. A tam gdzie usiłuje się korumpować człowieka poprzez wzbudzanie różnorakich obaw i nadmierną kontrolę, mamy do czynienia z jej wypaczeniem.
Wzbudzanie lęków religijnych sprzyja przejmowaniu kontroli nad człowiekiem. Jeśli będziemy kreślić przed nim obraz świata pełnego niebezpieczeństw i zagrożeń, łatwiej będzie nam kreować siebie jako jedynych wyzwolicieli i obrońców. Wtedy dla poczucia bezpieczeństwa taka osoba będzie gotowa całkowicie się nam podporządkować. Jest to jeden z podstawowych mechanizmów psychomanipulacji, z jakich korzysta wiele sekt.
Niestety można także natrafić na wspólnoty kościelne, które, jeśli pozbawione są należytego nadzoru, mogą dryfować w te niebezpieczne rejony. Przedstawiciele Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach przyznają, że trafiają do nich nie tylko osoby poszkodowane przez sekty. Nieraz pojawiają się u nich także katolicy, którzy podlegali różnorakim nadużyciom duchowym ze strony niektórych duszpasterzy czy też wspólnot kościelnych.
Pokazuje to, że ciągle potrzebujemy dobrego rozeznania i formacji, aby umieć odróżniać zdrową duchowość od nadużyć, które mogą przytrafić się niemal w każdym środowisku.
“Radio Nowohuckie”, 3 grudnia 2015 r., g. 19.00;
Egoizm czy altruizm?
W dzieciństwie słyszymy, że powinniśmy ustępować innym. czy nie jest to zachęta do zaniedbywania siebie?
A w życiu dorosłym mówią nam, że sami powinniśmy być dla siebie ważni.
Gdzie jest złoty środek między egoizmem a altruizmem?
Jak znaleźć równowagę między braniem i dawaniem?
Czy uszczęśliwiając siebie, poprawiam również dobrostan innych?


Sekty. Jak je rozpoznać? Kto jest podatny na werbunek? Jakie są metody psychomanipulacji? Gdzie szukać pomocy?
Z ks. dr. Romanem Pindlem, biblistą (obecnie ordynriuszem diecezji bielsko-żywieckiej) rozmawia Cezary Sękalski
Wydaje mi się, że głęboką przyczyną jest kryzys rodziny. Chodzi tutaj przede wszystkim o nieobecność ojca. W społecznościach zachodnich istnieje jeszcze słaba więź z matką, natomiast ojciec jest psychicznie nieobecny. To znaczy, nie ma go fizycznie, bo albo odszedł, a przyszedł ktoś inny, obcy. Albo też, jak to jest u nas bardzo często, ojciec jest alkoholikiem, mocno skonfliktowanym z matką lub też unikający zajęcia pozycji ojca. Za tym idzie w relacji religijnej wypaczenie obrazu Boga Ojca. Bóg w nie do końca uświadomionym przeżywaniu otrzymuje rysy mojego ojca. W relacjach międzyludzkich pojawia się postawa kontestacji wszelkiego autorytetu […]. Młody człowiek łatwo daje się poprowadzić przez swojego rówieśnika, przywódcę grupy, twórcę subkultury, idola, z którym może się utożsamić. Wreszcie przez guru.
Warsztaty z duchowości codziennej aktywności stanowiące część kursu służebnego przywództwa prowadzę na KUL-u od 2005 roku. Epidemia Covid-19 sprawiła, że drugą część tych zajęć musiałem przeprowadzić w formie e-learnigowej.
Wymusiło to formę weryfikacji uczestnictwa słuchaczy w postaci pracy zaliczeniowej. Dzięki temu mogła powstać niniejszy post na mojej stronie z fragmentami tych wypowiedzi.
I tak potwierdza się istotna zasada duchowości i psychoterapii, że pozytywnie przepracowane ograniczenia stają okazją do nowej kreatywności…
Słuchaczom dziękuję za zgodę na publikację fragmentów ich wypowiedzi.
Temat zajęć „Duchowość codziennej aktywności” jest dosyć zagadkowy. Na początku nie zdawałem sobie sprawy z jego powagi. Okazało się jednak, że słuchając i czytając materiały natrafiłem na kilka bardzo ważnych kwestii, które nie tylko poruszyły moje serce, ale też skłoniły do konkretnych decyzji. Oby trwałych.

Magia i religia zdają się stać obok siebie na swoistym rynku możliwości, do którego człowiek ma dostęp. W takiej konkurencji większe szanse ma magia. Bo jest i łatwiejsza od religii, i prostsza w zastosowaniu, i obiecuje więcej. Pragmatycznie nastawiony współczesny człowieka pyta o skuteczność. Nawet gdy na praktykach magicznych zawiodło się wielu, to przecież nieliczni będą mieli odwagę przyznać się do naiwności.
Z ks. prof. Romanem Pindlem, biblistą i ojcem duchownym seminarium archidiecezji krakowskiej (wówczas a obecnie biskupem diecezji bielsko-żywieckiej) rozmawia Cezary Sękalski
Nie ma jednej definicji, którą przyjmowano by powszechnie. W zależności od dziedziny wiedzy, jaką ktoś uprawia, różnie się magię definiuje. Inaczej będzie ją określał etnograf, inaczej filozof, jeszcze inaczej religioznawca czy teolog.
(fot. cs) (więcej…)

Niepodległość to nie tylko wolność od wpływu obcych mocarstw. Choć tak przede wszystkim zwykle nam się kojarzy.
(rys. os)
To także niezależność od destrukcyjnych mechanizmów wewnątrzpsychicznych, które utrudniają
Cezary Sękalski

Poczucie bycia u siebie. Czym ono jest? Jak można je określić? Co sprawia, że miejsce, w którym jesteśmy, zaczyna być naprawdę nasze?
Jakiś czas temu spotkałem się ze znajomym małżeństwem. Podczas rozmowy świeżo upieczony tata trzeciego dziecka wspomniał, że idąc ulicą Szewską w Krakowie, poczuł, że jest u siebie, a Kraków to jego miasto.
(fot. cs) (więcej…)
Cezary Sękalski

Czym jest duchowość paschalna? W czym jest podobna do przeżywania żałoby? Czy można się na niej oprzeć, aby móc wrócić do pełni życia po stracie?
Hebrajskie słowo „Pascha” oznacza przejście. Dla Izraelitów święto Paschy było pamiątką uwolnienia ludu wybranego z egipskiego domu niewoli. Dla chrześcijan w centrum tajemnicy paschalnej jest zbawcza ofiara Jezusa uwieńczona Jego zwycięskim zmartwychwstaniem.
(fot. cs)
Już na kartach Ewangelii widzimy, że uczniowie potrzebowali czasu, aby dojrzewać do przyjęcia i zrozumienia tej tajemnicy. Pascha może oznaczać także dla nas duchowy proces odrodzenia. Jednak tylko wtedy, kiedy wejdziemy w jej wyzwalającą dynamikę.
Pewna redakcja poprosiła mnie o tekst nt. związku zdrowia psychicznego i duchowości. Powstał dosyć obszerny artykuł, w którym dokonuję podstawowego rozróżnienia i klasyfikacji. Na zachętę zamieszczam jego fragment:
„Istotne jest to, aby zarówno duszpasterstwo, jak i psychoterapię ujmować wraz z ich odrębnymi założeniami i specyfiką. Spowiedź i kierownictwo duchowe skoncentrowane są na pomocy człowiekowi, aby potrafił on żyć zgodnie z wyznawanymi zasadami moralnymi oraz realizować i uwewnętrzniać określone wartości ludzkie i religijne. Psychoterapia z kolei ma mu pomóc przekraczać różne trudności emocjonalne i prowadzić do rozwoju w wolności i osobowej dojrzałości.
(fot. cs) (więcej…)

Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg.
(2 Kor 9, 6-7)
„Radosnego dawcę miłuje Bóg”. Święty Paweł był genialnym psychologiem. W swoim tekście najpierw pokazuje, że efekty naszej pracy zależą od naszych zamierzeń. A zatem istotne jest to czy nasze plany są ambitne czy nie i od stopnia zaangażowania w ich realizację.
Nerwica świąteczna zwykle wynika z presji. Zewsząd jesteśmy atakowani reklamami o magii świąt. A momentu zasiadania do Wigilii niedługo nie będzie już zapowiadać pierwsza gwiazdka, ale zaparkowany nieopodal… tir Coca-Coli…
Czujecie już to napięcie? To oznaka, że jak większość z nas zbliżacie się do niebezpiecznej granicy, za którą jest już tylko nerwica świąteczna…
(fot. cs) (więcej…)
Jak rozpoznać czy dana grupa religijna prezentuje zdrową czy zaburzoną religijność? Podstawowym uniwersalnym kryterium jest chyba to, czy prowadzi człowieka do autentycznego rozwoju. Czy jest w niej wolność wewnętrzna? Czy też w jakiś sposób ją ogranicza wdrukowując w swoich adeptów różne lęki?
(fot. cs) (więcej…)

kom.: 662 050 188
Jeśli nie mogę odebrać, proszę o smsa.
Nr konta:
51 1020 2892 0000 5102 0576 3034
Możliwa płatność Blikiem

Formularz kontaktowy: